czwartek, 8 sierpnia 2013

Gdynia i Gdańsk w jeden dzień


Tekst i zdjęcia: 
Bartosz Konopnicki



Tym razem postanowiliśmy zmienić nasz zwyczajowy kierunek wypraw. 
Pojechaliśmy nad nasze polskie morze.



Kto powiedział że weekend to za mało na taki wypad? My byliśmy lepsi. 

Spontanicznie postanowiliśmy wybrać się na drugi koniec Polski - do Trójmiasta. 

Na szczęście żyjemy w takich czasach, że przemieszczanie nie stanowi większego problemu. I nie mówimy tutaj o wydaniu fortuny na lot samolotem. Prywatne busy pozwalają na kupno biletu w promocyjnej cenie 49 złotych w jedna stronę. Warto rezerwować z wyprzedzeniem, gdyż chętnych nie brakuje. Inna sprawa, że trafiliśmy na naprawdę duży autokar z bogatym wyposażeniem. Z Krakowa wyruszyliśmy o godzinie 22. Na miejscu według rozkładu powinniśmy być o 6 rano. Mieliśmy lekki poślizg, ze względu na roboty drogowe w okolicy Łodzi. Niemniej jednak, taki czas podroży uważam za komfortowy. 



W Gdańsku wita nas jeden z ładniejszych dworców PKP w naszym kraju. Po wyjściu warto na chwilę przystanąć przed pomnikiem wywiezionych w 1939 roku dzieci, w przededniu wybuchu II Wojny Światowej. Dzięki temu wiele z tych dzieci zdołało się uratować. 



Następnie udajemy się do rynku. 



W weekend, w którym się wybraliśmy akurat był jarmark Świętego Dominika. Zapowiadało to tłumy ludzi. My na rynku byliśmy w godzinach mocno porannych. To co nas zdziwiło, to bardzo mała ilość ludzi o tej porze. Dla porównania w Krakowie czy Wrocławiu jest ich nieporównanie więcej. 



Druga rzecz - miasto o tej porze było po prosu czyste, czego nie zawsze można powiedzieć o innych miejscach. Warto zwiedzić cały rynek, równe boczne uliczki, których jest tutaj całkiem sporo. 



Warto odwiedzić Bazylikę Mariacką w Gdańsku, która wyróżnia się swoją wielkością i piękna panoramą z wierzy widokowej.



Nie może nas również zabraknąć w okolicach Żurawia gdańskiego wokół, którego jest mnóstwo knajpek gdzie można napić się dobrego piwa i wina.



Można stąd również wybrać się tramwajem wodnym na Westerplatte. 



My, z racji ograniczonego czasu i chęci obejrzenia morza postanowiliśmy wrócić na dworzec PKP i udać się Szybką Kolejką Miejską do Gdyni. I tutaj kolejny plus - bilety w cenie komunikacji miejskiej, a odjazdy pociągów co 15 minut. 



Tym sposobem po 40 minutach jesteśmy na drugim krańcu Trójmiasta - w Gdyni. Miasto wydaje się być nowoczesne, jednak nie ma tego historycznego klimatu. Rekompensuje to portem - w którym warto wybrać się na ORP Błyskawica, który jest pływającym muzeum oraz na żaglowiec Dar Pomorza. 



Można także zwiedzić akwarium miejskie. W ich okolicy znajduje się pomnik „Gra Masztów”. W tym miejscu spędziliśmy trochę czasu oglądając łódki, których było całkiem sporo. 

Pogoda dopisywała ale na szczęście nad morzem nie było czuć tego skwaru tylko przyjemne, rześkie powietrze. Po tym dłuższym odpoczynku wybraliśmy się w kierunku plaży miejskiej. Jednak to co zobaczyliśmy przerosło nasze wyobrażenie. 



Tłumy ludzi zagospodarowały praktycznie każdy skrawek przestrzeni, co dobrze oddaje jedno ze zdjęć.
Na szczęście wzdłuż morza biegnie droga dla pieszych i rowerzystów, którą to się udaliśmy. Im dłużej szliśmy tym stopniowo tłum malał. W pewnym momencie droga zamienia się w plażę. I tam zeszliśmy nad brzeg, by wzdłuż jego linii powolnym spacerem zmierzać ku Gdyni Orłowo. Plaża chwilami jest trochę kamienista ale dzięki temu możemy odetchnąć od tłumów ludzi.



Znajduje się tutaj również całkiem spory klif. Przysiadamy na plaży by trochę odpocząć i chłonąc szum morza, a wraz z nim odrobinę jodu-ponoć samo zdrowie. Po krótkim odpoczynku i kilkudziesięciu minutach jesteśmy w Gdyni Orłowo. Dzielnica wygląda jak typowe miejsce turystyczne. Jest tutaj także całkiem spore molo, na którym warto chwilę się zatrzymać. Tak tez zrobiliśmy.



Pod wieczór wróciliśmy Szybką Kolejką Miejską do Gdańska. 

Trzeba przyznać ze miasto po zmroku jeszcze bardziej nabiera uroku. Szczególnie, że teraz jest tutaj dużo ludzi, knajpki pełne turystów i sporo ulicznych grajków. Można mieć skojarzenia nawet z jakimiś zagranicznymi miejscami. Niewątpliwie miasto ma swój niepowtarzalny urok i klimat. 



Postanowiliśmy przed powrotem skorzystać z jednych z knajpek położonych niedaleko gdańskiego Żurawia. Ciężko nam było wracać na dworzec PKP na powrotny pociąg do Krakowa. 

Zapewne jeszcze tutaj wrócimy. 

Powrót pociągi jest znacznie dłuższy - na szczęście również bezpośredni. 
Z Gdańska wyjechaliśmy o 1 w nocy, by na miejscu zameldować się o 12.20. 

Polecamy takie spontaniczne wyprawy, szczególnie w takie miejsca jak Trójmiasto.



4 komentarze:

  1. Pięknie tam jest. Piękne też robisz zdjęcia. Gratuluję talentu. Robią wrażenie. Fajny ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystarczy chęć, a wszystko da się zrobić:) Cieszę się, że zdjęcia się podobają - choć "na żywo" jest tam jeszcze fajniej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudne fotki :)) na taką pogodę to tylko morze...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O ludu ile tam ludu na tej plaży. Na szczęście jak byliśmy w lipcu w Kołobrzegu to takich tłumów nie było. Całe szczęście. Bo co to za wypoczynek jak trzeba walczyć o kawałek piasku by spokojnie poleżeć. A Trójmiasto. Piękne. Ten klimat, stare miasto. Tam trzeba pojechać by się samemu przekonać. Zdjęcia tego nie oddają. Pozdrawiam Ela

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...